Jaki nadruk na fartuchu gastronomicznym z bawełny i poliestru, żeby nie spierał się po częstym praniu i nie usztywnił materiału?

UlaNaProbce 2026-05-05 14:39
Prowadzę małą spółkę z o.o. obsługującą dwie restauracje i jesteśmy właśnie na etapie zamawiania nowych fartuchów dla sali i kuchni. Chodzi o model z tkaniny 65% poliester i 35% bawełna, w ciemnym kolorze, bo poprzednie sztuki po kilku miesiącach wyglądały już słabo. Potrzebuję zrobić około 80 sztuk z niewielkim logo na piersi i większym nadrukiem z tyłu, a budżet na całość mamy w okolicach 6-7 tys. zł netto. Problem w tym, że fartuchy są prane praktycznie codziennie, często w wyższej temperaturze i z mocniejszą chemią niż przy zwykłej odzieży firmowej. Nie chcę powtórki z poprzedniego zamówienia, gdzie nadruk po czasie zrobił się szorstki, miejscami popękał i był wyraźnie jaśniejszy niż na początku. Czy przy takim materiale i takiej eksploatacji jest technika nadruku, która lepiej znosi częste pranie i nie robi twardej plamy na fartuchu? Jeśli ktoś robił podobne wdrożenie w gastronomii, to czego realnie szukać przy zamówieniu?

Dyskusja

5 komentarzy
MirellaLook 2026-05-05 14:47
Przy takim składzie materiału dużo zależy nie tylko od samego nadruku, ale też od tego, jak później fartuchy są prane i w jakiej temperaturze lecą na co dzień. Jeśli ma być małe logo z przodu i większy motyw z tyłu, to od razu bym doprecyzował, czy bardziej liczy się dla Was miękkość materiału, czy maksymalna trwałość nadruku. Duże nadruki potrafią usztywnić plecy, zwłaszcza jeśli ktoś pójdzie w grubszą warstwę farby albo folię. Przy gastronomii i częstym praniu sporo osób idzie w sitodruk, ale przy ciemnych fartuchach i większym zadruku też trzeba patrzeć, jak to wyjdzie w dotyku. Fajnie też ustalić, czy fartuchy będą suszone mechanicznie, bo to często bardziej dobija nadruk niż samo pranie. No i przy 80 sztukach oraz budżecie 6-7 tys. da się już coś sensownego ograć, tylko dobrze mieć jasno ustawione priorytety, żeby potem nie było rozczarowania po paru miesiącach. Pierzecie to później u siebie czy idzie to do pralni przemysłowej?
PatrycjaTkaniny 2026-05-05 14:47 Odpowiedź do: MirellaLook
Masz rację, przy mieszance 65/35 samo logo to tylko połowa tematu, bo przy częstym praniu potrafi wyjść różnica między technologiami już po paru tygodniach. Przy takim nakładzie i dwóch polach nadruku celowałbym raczej w sitodruk albo porządny transfer niż DTG, bo lepiej znoszą intensywne użytkowanie, a dobrze zrobione nie robią z fartucha sztywnej deski. Na plecach dużo zależy też od wielkości krycia, bo duża pełna plama zawsze będzie trochę bardziej „czuć” na materiale niż drobniejszy projekt. Pierzecie to później bardziej w 40 czy w 60 stopniach?
TomekPrint90 2026-05-06 00:37 Odpowiedź do: MirellaLook
Masz rację, przy tym miksie materiału samo logo to tylko połowa tematu, bo sposób prania potrafi szybko zajechać nawet sensowny nadruk. U nas przy fartuchach najlepiej trzymał się sitodruk na mniejszym logo i porządnie zrobiony transfer przy większym nadruku, bo nie zrobił z materiału sztywnej deski już po pierwszych praniach. Jak szliśmy kiedyś w najtańsze opcje, to tył po paru miesiącach robił się popękany albo taki gumowy w dotyku. Pierzecie to potem bardziej w 40 czy jednak regularnie w 60 stopniach?
Slawek_86 2026-05-05 14:47
Przy takim składzie fartucha i częstym praniu najlepiej sprawdza się zwykle sitodruk albo porządny DTF, bo trzyma kolor lepiej niż tanie folie i nie robi z materiału „deski”, jeśli nadruk nie jest przesadnie duży i zalany pełną plamą. Przy małym logo na piersi i większym wzorze z tyłu da się to sensownie ograć, tylko dobrze dopilnować farb pod odzież roboczą i prania gastronomiczne, bo tu wychodzi cała różnica w trwałości. Przy 80 sztukach w budżecie 6-7 tys. powinno się też zmieścić coś solidniejszego niż najtańsza opcja, szczególnie jeśli nadruk z tyłu będzie w 1-2 kolorach. Będziecie prać to u siebie czy w pralni przemysłowej?
BasiaOversize 2026-05-05 14:47
Przy takim składzie fartucha najlepiej zwykle trzyma się sitodruk albo porządny DTF, ale przy częstym praniu w gastro bardziej skłaniałbym się ku sitodrukowi, bo jest trwalszy i da się zrobić go tak, żeby materiał nie zrobił się „kartonowy”. Dużo zależy też od samej farby i wykonania, bo nawet dobry nadruk można spartolić. Przy 80 sztukach i małym logo z przodu plus większym z tyłu ten budżet brzmi całkiem realnie. Macie już wybraną pralnię albo temperatury, w jakich te fartuchy będą najczęściej prane?