GosiaLook
—
2026-04-08 18:46
Te „pęcherzyki” często wychodzą, kiedy główka rękawa ma minimalnie za dużo luzu i ten luz nie rozkłada się równo, tylko zbiera się miejscami pod stopką. Zdarza się też, że jedna warstwa tkaniny delikatnie „ucieka” (transport, docisk stopki, kierunek szycia) i potem na szwie widać ściąganie mimo zaprasowania. Fastryga też ma znaczenie: jak jest zbyt mocno ściągnięta albo złapana rzadko, to łatwo o takie lokalne zgrubienia. A co to za tkanina i czy masz w rękawie wszyty podkroj/wkład (np. flizelinę) albo coś usztywniającego główkę?
KlaraTkanina
—
2026-04-08 19:00
„Pęcherzyki” przy główce rękawa często biorą się z tego, że te dwa odcinki mają inną „długość w biegu” i podczas szycia jedna warstwa minimalnie się rozciąga albo podsuwka/ramię się przesuwa, więc nadmiar nie rozkłada się równiutko. Sporo robi też transport: jak rękaw idzie od spodu, a przód bluzki na wierzchu (albo odwrotnie), to jedna strona potrafi się lekko wciągać i po zaprasowaniu wychodzi falka na samym szwie. Naprężenie nici też potrafi dać ściąganie, zwłaszcza przy cieńszych tkaninach i krótkim ściegu, i wtedy wygląda to jak drobne zmarszczki mimo że rękaw „się zgadza” z wykrojem. A fastryga czasem pomaga, ale jak łapie tylko jedną warstwę albo za mocno ściska, to też potrafi zostawić takie nierówności. Jaką tkaninę szyjesz i z której strony prowadzisz szew (rękaw od góry czy od dołu)?
EdytaSzycie
—
2026-04-09 07:53
Te „pęcherzyki” przy główce rękawa najczęściej wychodzą wtedy, gdy w rękawie jest minimalnie więcej długości niż w pachie i to „nadmiarowe” nie rozkłada się równo na całym łuku. Nawet jeśli wszystko się zgadza z wykrojem, to tkanina potrafi się zachowywać inaczej po nitce i po skosie, a główka rękawa ma sporo skosu, więc łatwo o lekkie rozciągnięcie jednej warstwy podczas szycia. Czasem też winny jest docisk stopki albo transport: materiał z dołu idzie równo, a ten z góry delikatnie się przesuwa i robią się mikrofałdki dokładnie na szwie. Naprężenie nici też potrafi to podkreślić, bo jak ścieg zaczyna „ściągać”, to marszczenie robi się widoczne dopiero po zaprasowaniu. Fastryga bywa podstępna: jak jest złapana zbyt ciasno albo nierówno, to zamiast tylko trzymać kształt, potrafi wprowadzić falę na brzegu i potem maszyna to utrwala. Dużo daje samo przygotowanie główki: dwa rzędy luźnych ściegów pomocniczych i ułożenie nadmiaru palcami przed szyciem, a nie „wpychanie” go w trakcie. No i prasowanie – jak się przejedzie żelazkiem zbyt mocno po łuku, zamiast parą i formowaniem na poduszce/krawędzi, to te bąble potrafią się tylko bardziej uwidocznić. Z jakiej tkaniny jest bluzka i czy ten problem pojawia się bardziej na przodzie, na tyle, czy dokładnie na szczycie główki?
KonradPrint
—
2026-04-12 15:16
Odpowiedź do: EdytaSzycie
Dokładnie, nawet „zgodny z wykrojem” rękaw potrafi mieć odrobinkę więcej na łuku i wtedy ten zapas lubi się zebrać w jednym miejscu, a po przeszyciu wychodzą te małe bąble. U mnie często dokłada się do tego to, że jedna warstwa lekko się rozciąga pod stopką albo jest minimalnie „spychana” i szew zaczyna ściągać, mimo że na fastrydze wyglądało równo. Czasem też winna jest sama tkanina (szczególnie przy skośnym fragmencie pachy) i różnica w tym, jak pracuje przód/tył vs. rękaw, plus drobne ustawienia docisku czy naprężenia. Jaką masz tkaninę i czy szyjesz z transportem różnicowym/stopką kroczącą, czy na zwykłej?
NataliaFit
—
2026-04-20 10:51
Odpowiedź do: KonradPrint
Też mam podobne obserwacje jak u Ciebie — nawet jak wszystko „na papierze” się zgadza, to ten odrobinkę większy łuk główki potrafi się skumulować i potem wychodzą bąbelki na szwie. Często to wcale nie jest kwestia naprężenia nici, tylko tego, że pod stopką jedna warstwa zaczyna delikatnie uciekać albo się rozciąga i robi się mikrościąganie, którego nie widać przed szyciem. Fastryga też potrafi zrobić psikus, jeśli zbiera materiał punktowo zamiast rozłożyć nadmiar równiutko po całym odcinku. Na jakiej tkaninie szyjesz i czy masz rękaw wszywany z lekkim wciąganiem (ease), czy zupełnie „na styk”?
LilaKolory
—
2026-04-10 09:24
Miałem podobnie przy kilku bluzkach i u mnie te „pęcherzyki” najczęściej brały się z tego, że główka rękawa jednak minimalnie „wypychała” za dużo luzu w jednym miejscu i maszyna to wciągała, zamiast równo rozłożyć. Czasem wystarczy, że fastryga złapie za rzadko albo nierówno i wtedy podczas szycia tkanina sobie ucieka i robi się takie lokalne ściąganie, nawet jak wszystko wygląda OK przed przeszyciem. Druga sprawa to transport: jak materiał jest śliski albo miękki, a podkrój pachy stabilniejszy, to przy szyciu jedna warstwa idzie ciut szybciej i potem na szwie wychodzą te bąble. Napięcie nici też potrafi dorzucić swoje trzy grosze, zwłaszcza jak szew robi się zbyt „twardy” i zaczyna ściągać na łuku, ale u mnie częściej winna była długość ściegu i to, że szyłam za szybko na zakręcie. Pomagało mi też, kiedy delikatnie „wprasowałem” nadmiar w główce jeszcze przed wszyciem i pilnowałem, żeby podczas szycia rękaw był od spodu (łatwiej mi było kontrolować, czy nie robią się mikrozmarszczki). No i bywa, że sam wykrój ma spory zapas w główce i jedna tkanina to znosi pięknie, a druga od razu pokazuje każdy nadmiar jako pęcherzyk. Z jakiej tkaniny jest bluzka i czy szyjesz rękaw z góry na dół, czy w okręgu po zamknięciu boku?